niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 8

Za długi to on nie będzie, ale zapraszam do czytania. :)

 Przed 18 odebrałyśmy zdjęcia od fotografa. Powiedział nam, że mamy talent do robienie zdjęć, na co wybuchłyśmy śmiechem wychodząc od niego. W drodze do domu oglądaliśmy je i naprawdę były ładne.

Wieczorem około 20 zadzwonił do mnie jeden z kolegów z kolonii. Nie był to James, a szczerze chciałam żeby to był on. Gadaliśmy we trójkę, ja, Marry i on. Na sam koniec rozmowy stwierdził, że żałuję tego, iż kolonie tak szybko się skończyły oraz, że za nimi wszystkimi tęskni. Tak, wiem po takich koloniach to wszyscy za wszystkimi tęsknią. Rozmowę skończyliśmy dopiero o 22, moja mama wiedząc, co nakupowałyśmy zostawiła nam kilka butelek wody na górze domu na szafce obok mojego pokoju, abyśmy nie latały w połowie nocy do kuchni żeby się napić. Chociaż kupiłyśmy napoje po południu i zaniosłyśmy je do mojego pokoju.
- Kiedy twoja mama ma przyjechać po ciebie? – zapytałam ni stąd ni zowąd.
- Mówiła, że po niedzieli.
- Czyli pojutrze? – zapytałam
- Tak, ale możemy o tym nie mówić, bo szkoda mi będzie stąd wyjeżdżać, a za jakiś tydzień jeszcze zacznie się szkoła.
- No tak, szkoła. – zamyśliłam się. Wspomniałam sobie ostatni rok szkoły gdzie ludzie z tego miasta uważali mnie za dziwaczkę słuchającą dziwnej muzyki, ale znalazłam kilka osób, które tak nie mówiły i z którymi się zaprzyjaźniłam, ale nie na długo.
- Ej, Reb! – zawołała brunetka chcąc ‘wybrudzić’ mnie z zamyślenia.
- Taa.
- Idziemy na góre do pokoju?
Kiwnęłam głową i chwilę później poszłyśmy do mnie. Kiedy Marry zobaczyła zbiór płyt to podbiegła do nich, wyjęła je wszystkie i zaczęła oglądać. Co chwila słyszałam jej krzyki zachwytu. Co oni widzą w takiej kolekcji płyt winylowych? Rozumiem, że jest ich aż dwie półki, ale co do zachwycania się to już nie wiem.
- Ej włączysz Led Zeppelin? – zapytała podekscytowana kiedy zobaczyła jedną z ich płyt.
- Tak,  którą? – rozpogodziłam się, kiedy podniosła Led Zeppelin IV. Zabrałam jej z rąk i chwilkę później było słychać pierwsze dźwięki Black Dog’a. Usiadłam na łóżku opierając się o ścianę. Dołączyła do mnie przyjaciółka.
Pół nocy przesiedziałyśmy słuchając dyskografię Zeppelinów, dopóki nie zasnęłyśmy.

Matka przyszła i obudziła nas wieścią, że jest kolacja na dole w kuchni i, że dzwoniła mama Marry. Zeszłyśmy ledwo ogarnięte na śniadanie. Czekały na nas znowu  naleśniki tylko, ze teraz z truskawkami i polewą czekoladową. Zjadłyśmy nie patrząc na to jaki syf narobiłyśmy na stoliku przenosząc jedzenie na talerz. Ale z nas świnie.
Później jakoś ogarnęłyśmy się i wyszłyśmy do parku, gdzie wczoraj zaprowadziłam przyjaciółkę zanim poszłyśmy do sklepu. Tam ktoś jeździł na deskorolkach, co mi się spodobało i mało co nie poleciałam tam i nie zabrałam im tej deski. Umiałam jeździć jako tako, ale warto było by się pozbijać z moje sieroctwa. Namówiłam Marry na to żebyśmy poszły do chłopaków i zobaczyły jak jeżdżą.
Zauważyłam, że paru moich kolegów ze szkoły jeździ na deskorolkach, podeszłam do niech i zapytałam czy mogę pożyczyć. Kiedy się zgodzili zawołałam przyjaciółkę. Zaczęłam jakoś powoli, bo zapomniałam jak się jeździ. Ta zaczęła się śmiać na co ja też. I tak zamiast robić to co robić siedziałyśmy i śmiałyśmy się z tego, że nie umiem jeździć. W końcu kolega podszedł i zapytała się, czy będę krzywdzić deskorolkę, czy mu oddam.
- Tak zaraz Ci oddam. – powiedziałam przez śmiech. Akurat trzymałam ją w rękach więc bez żadnych zbędnym takich tam oddałam mu jego własność.
- Dzięki – powiedziała machając nam i uśmiechając się do nas.

Jak głupia chwile gapiłam się na niego jak odchodził.
- Fajny był no nie? – powiedziała brunetka.
- Tak. – uśmiechnęłam się. – Wiesz, że pierwszy raz z nim gadałam od czasu kiedy chodzę tutaj do szkoły.
- Wow, nawet miły był.
- I to bardzo. – powiedziałam bez zastanowienia. Nikt w szkole nie był tak miły jak on.

Około 20 wróciłyśmy z miasta ledwo żywe. Do nocy spędzonej na słuchaniu Zeppelinów oraz dzisiejszym chodzeniu do wszystkich miejsc gdzie dało się wejść. Tym razem weszłyśmy do mojego pokoju. Przyjaciółka od razu rzuciła się na łóżko nie robiąc mi miejsca, a ja na podłogę, bo i tak było miękko pod moim puszystym dywanem. Zasnęłyśmy w mgnieniu oka.

Dzisiaj miała przyjeżdżać mama Marry. Dawno jej nie widziałam, ale nie chciałam żeby ją zabierała, bo było fajnie.
- Reb twoja mama wspominała kiedy przyjedzie po mnie? – zapytała schodząc po schodach.
- Nie – odpowiedziałam. – Ale możemy się zapytać. – zaproponowałam.
- Nie, wole nie.
Uśmiechnęłam się lekko i poszłam do kuchni, gdzie czekała na nas zaskakująca informacja. Weszłyśmy do pomieszczenia i ujrzałyśmy mamę Marry uśmiechniętą od ucha do ucha. Przez te jej zadowolenie aż sama się uśmiechnęłam oraz zapomniałam, że zaraz z pewnością pojadą i będzie jedno wielkie beczenie, żegnanie i takie różne czego ja nie lubię.
- Dzień dobry proszę pani.
- Cześć Reb. Widzę, że masz humor od samego rana nie to co moja mała Marry. – powiedziała szczerząc się do nas. Roześmiałam się, a brunetka strzeliła facepalma.
- Mamo – burknęła.
- Oj nie przesadzaj, będzie dobrze. – pocieszyła ją.
- Kiedy masz zamiar mnie zabrać do Seattle? – zapytała znienacka, a z jej oczu popłynęły łzy. Przytuliłam się do niej, aby ją jakoś pocieszyć, bo wiedziałam, że nie che jechać i przy okazji ja nie chciałam żeby ona wyjechała.
- Jeszcze nie wiem. Twoja mama Reb mnie namawia na to żebym została na dwa dni u was.
- Tak, mamo kocham Cię. Jak przekonasz panią Wissar to… To nie wiem co ale cię po prostu kocham mamo.
- Ja ciebie też córciu.
- Ale przekonasz? – zapytałam dla pewności.
- Zobacze… - powiedziała spoglądając na swoją przyjaciółkę.
- Nie no wy knujecie przeciwko mnie plan. – rzekła śmiejąc się.
Tylko pokiwałam głową z chytrym uśmiechem. Żeby jej się udało. Będzie fajnie.
- Chodź ze mną. – powiedziała Marry i pociągnęła mnie za rękę. Tak doszłyśmy na werandę przed dom.
- Co chciałaś? – zapytałam.
- Na serio twoja mama przekona moją mamę na to aby została tutaj? – odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Pewnie tak, znając jej dar do przekonywania to pewnie zostanie tutaj. – powiedziałam z jakąś taką pewnością.
- To idziemy się dzisiaj najeżać jak ją przekona? – zaproponowała.
- No oczywiście. – krzyknęłam wstając ze schodów i idąc na tył domu. – idziesz ze mną?
- Gdzie?
- Na tył. Tam może coś jeszcze zostało po ostatnim piciu z chłopakami.
- To może pójdziemy do nich? – zapytała Marry.
- Świetny pomysł. – ucieszyłam się. – Ale tylko wtedy kiedy twoja mama zgodzi się tutaj zostać, ok?
- Oczywiście.

Zostawiam was w niepokoju, czy matka Marry się zgodzi zostać. Niedawno wybiło mi 666 wejść na blogu w tym miesiącu. Dziękuje Wam :*
A teraz mnie poprawiać i krytykować.

12 komentarzy:

  1. Rozdział mi się spodobał przez tą więź między Marry a Rebeccą - w końcu jakaś normalna, prawdziwa przyjaźń. ; )
    A tak poza tym, to rozdział dużo nie wnosi ... pomijając zapowiedź kolejnej popijawy z wiewiórą i wampajerem, której tak na marginesie cholernie nie mogę się doczekać!

    Tak więc ... nakurwiaj szybko nowy rozdział. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok postaram się napisać i dodać jak najszybciej :D
      A czego wapajarem?

      Usuń
  2. INFO : http://out-of-the-game.blogspot.com/2012/11/ekhm.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytalam wszystko z mega zacieszem na ryju. Masz taki zajebisty sposob pisania.
    Jestem ciekawa dalszych losow dziewczyn no i jeszcze zastanawiam sie co bedzie z Duffem.
    Pisz szybko kolejny a ja zapraszam do siebie;-)
    gunsnroses-sweet-child-o-mine@blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. James, James, James.? A jednak nie.. Kuzwa, mam mieszane uczucia co do mięskiej części bohaterów. Za to uwielbiam Marry i Rebbece. Akcja średnio ruszyła z miejsca, ale chyba nie mam co się przypieprzac, bo u mnie jest niestety duuuuuzo gorzej. Mam prośbę: moglabys mnie informować.? Czytam wiele blogow i poprostu nie wyrabiam że sprawdzaniem czy ktoś czegoś nie napisał. A nie przezylabym, gdybym jakimś dziwnym cudem zapomniała o Twoim. Czekam na cd i tradycyjnie zapraszam do siebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Informuj mnie, bo sama muszę szukać xd
    a tymczasem...
    http://gunsnroses-story.blogspot.com/2012/11/14-years-rozdzia-11.html
    Nowy rozdział, zapraszam ! :333

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się. :3 Czekam na wielkie chlanie z Axlem i Izzym oraz na głupie pomysły po alkoholu! :D Pisz, pisz!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nowy rozdział !
    http://gunsnroses-story.blogspot.com/2012/11/14-years-rozdzia-12.html
    zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  8. DWIE PÓŁKI WINYLI, JASNY CHUJ. *____*
    I NA ŚNIADANIE NALEŚNIKI Z TRUSKAWKAMI I POLEWĄ CZEKOLADOWĄ. *___*
    to jest dziwne, ale przedwczoraj kupiłam sobie naleśniki w Biedronce, tak się na nie napaliłam, ale po trzecim o mało nie zwymiotowałam i czwartego dałam mojemu psu. :DDD
    ale ok, przejdźmy do rozdziału. wydaje mi się, że mama Marry zostanie i dziewczyny urządzą sobie kolejną popijawkę z chłopakami. :D
    no i ja dalej mam nadzieję, że James odwiedzi Reb. :)

    + nie wiem dlaczego, ale mnie nie informujesz. hmm. więc informuj o kolejnych rozdziałach. :D czekam na następny i zapraszam do siebie na drugi rozdział: http://all-roads-lead-to-hollywood.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nowy rozdział
    http://gunsnroses-story.blogspot.com/
    zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  10. Nowy rozdział !
    http://gunsnroses-story.blogspot.com/ zapraszam ! :)

    OdpowiedzUsuń