środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 20

Może nie będzie dużo, ale jest xD. Chciałam pociągnąć akcje z piciem. Następny ukaże się dopiero po testach gimnazjalnych. Niestety trzeba się uczyć, bo to coś zwane szkołą to nie przelewki. Mam dwie gołe banie z polaka xD. Czysta zajebistość.
Teraz było to: Europe, Alice Cooper, Megadeth.
Nie dobrałam, ale chuj z tym, bo przy tych trzech piosenkach pisałam.


- Wiem - podeszłam do niego i złapałam w pasie. Automatycznie się odsunął.
- Co ty robisz? - zdziwił się.
- Przytulam się do ciebie - zaśmiałam się. - Zostaw ten barek w spokoju.
- Ale tu jest Jack - jęknął, puściłam go i wsadziłam głowę do barku.
- Gdzie? - zapytałam nie widząc.
- Na wprost ciebie.
- Ooooooo - wyjęłam piękny bursztynowy alkohol, pobiegłam do kuchni i krzyknęłam - Mamy Jacka Danielsa!
- Coo? - zapytała Marry.
- To! Mamy Danielsa. Napój bogów - zachwyciłam się.
- Daj trochę - powiedział Duff stojący za mną.
- Najpierw to trzeba otworzyć, mój drogi. No chyba, że będziesz pić bez otwarcia butelki - Ach te myśli wylewające się z głowy. Otworzyłam butelkę i wzięłam łyka. Jakoś smak mnie nie zdziwił, bo w sumie już wszystko piłam. Zabrał mi to szklane coś z rąk i wypił prawie połowę.
- A dla nas coś zostanie? - zapytała oburzona Marry.
- Pytaj jego, nie mnie - powiedziałam siadając obok Jeffa, który w dalszym ciągu przytulał chlebak.
- Duff! - krzyknęła, a ja mało co nie spierdoliłam się z blatu i stanęłam na baczność.
- Co? - zaczął miziać butelkę.
- Oddaj Jacka!
- Nie! Nie oddam wam mojej kochanki! - przytulił się do butelki.
- Przecież... - zaczęłam, ale nie skończyłam.
- Oddaj Jacka! - wkurwiona przyjaciółka nie wytrzymała widoku romansu Duffa z butelką whisky (xD). Rzuciła się na kolorowowłosego z pięściami, a on zaczął uciekać po całym domu. We troje obserwowaliśmy ich ganianie.
- Weź ich uspokój, bo ci dom rozwalą - zwrócił się do mnie Jeffy.
- Nie, wole się pośmiać z nich - rzuciłam nie ogarniając co do mnie mówił.
- ONI CI DOM ROZPIERDOLĄ! - krzyknął Will, a ja aż zatrzęsłam się. Jednak trzeba ich uspokoić. Ale to tak komicznie wyglądało jak oni próbują biegać dookoła sofy, zaczęłam się śmiać i nie mogłam przestać.
- Ej! Stop! Koniec tego dobrego! Nie chce mieć rozwalonej chałupy! - zaczęłam ich uspokajać. Stanęli jak wryci, jak pomnik. Podeszłam do Duffiastego zabrałam mu butelkę. - Chcecie? - zapytałam rudego i bruneta. Pokiwali głową. Rzuciłam w ich stronę, ledwo co złapali. - Ej, żyjecie? Obudźcie się - klęczałam na kanapie machając rękoma przed ich twarzami.
- Co?
- Marry, głupku, ocknij się - zawołam stając przed nią, potrzęsłam nią. Nagle zaczęła się śmiać jak opętana. Miała zaraźliwy śmiech, dołączyłam do niej. Po kilku minutach leżałyśmy we dwie na podłodze, a chłopaki patrzyli na nas jak na dwie idiotki. Potem to i oni się dołączyli.
Minęło dwie, może trzy godziny, zaczęło robić się jasno. Siedzieliśmy u mnie w pokoju. Ja ledwo co żyłam, chciało mi się spać. Ale nie dałam za wygraną. Marry już spała u mnie w łazience, Żyrafa grała w karty z samym sobą, a ja z Izzym i Axlem opowiadaliśmy sobie suchary.
- Teraz twoja kolej Will - powiedziałam ziewając.
- Dobra. Co robi detektyw podczas czytania książki?
- Nie wiem - odpaliłam kładąc się na podłodze.
- Śledzi tekst. - posypał się oklaski ze strony Duffa.
- Teraz ty, Reb - powiedział Jeffy.
- Okeej to : Mówi lustro do lustra: Oj, przepraszam. Odbiło mi się. - zaczęliśmy się śmiać. - To dalej,  Jaki owoc zawsze mówi prawdę? Trueskawka.- znowu padły śmiechy i klaskanie.- To może teraz ty Izzy - zaproponowałam.
- No, niech będzie. Jak nazywa się człowiek który liże parę wodną? Paralizator. - znowu śmiech.
W końcu nastała 6 rano. O 7 rano moja mama idzie do pracy trzeba ich wygonić spać przynajmniej do 8.
- Chłopaki mam prośbę -zaczęłam.
- Hymmmm? - zapytała niewyraźnie już prawie śpiący Will.
- Idźcie do pokoju spać, proszę. Ja sama chciałabym się położyć. Po 10 lub 11 was zbudzę. - powiedziałam. Rudy pokiwał głową, zabrał już drzemiącego Jeffa do pokoju.
W tym czasie kiedy oni się wynosili ja rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.

Obudziłam się około godziny 11 tuż obok Żyrafy, na swoim łóżku.
- Ej, Duff co ty tutaj robisz? - zapytałam zaspana, ocierając rękoma oczy.
- Śpieee - rzucił i obrócił głowę w moją stronę. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. - To ja nie jestem w swoim łóżku? - zdziwił się. Pokręciłam głową uśmiechając się, usiadłam na łóżku, przyciągnęłam się i zeszłam z niego. Wyjrzałam za okno, pogoda była idealna na wyjście nad ocean. Aż się prosiło aby pójść, ale znając ich to będzie kac i nie będzie im się chciało wychodzić z domu.
- Marry dalej jest w łazience? - zapytałam idąc do szafy.
- Nie wiem, sprawdź. Ja idę spać - powiedział i przykrył głowę poduszką.
- Okej - zamiast wziąć ubrania poszłam do łazienki, spała w prysznicu. - Oh, nie wiedziałam że prysznic jest taki wygodny - zaśmiałam się, a ona wyskoczyła jak oparzona.
- C-co? - zapytała przyglądając się mi.
- A ja myślałam, ze przyjaciół wita się słowem 'cześć' lub coś w tym stylu, a nie zasapanym 'co?' - uśmiechnęłam się.
- Cześć - pomachała mi ręką przed nosem z szerokim od ucha do ucha uśmiechem.
- Prosto z mostu, mogę się umyć?
- A czy ja ci bronię? Nie, to w czym problem?
- Yyy, no w tym, że stoisz w łazience a ja chce tylko kilka minut pobycia samej w tym pomieszczeniu - wytłumaczyłam. Nie ma to jak zaspany, ledwo co ogarniający człowiek.
- Yy, no już wychodzę - wyszła wolnym krokiem z pokoju, zabrała Duffa za bluzkę i czołgając go po podłodze poszła do siebie.
A ja, wiadomo co , umyłam się, ogarnęłam, ubrałam, ale to w pokoju. Z mokrymi kudłami zeszłam na dół domu. Aż się przestraszyłam tego co zobaczyłam w salonie i kuchni. Przecież my nic nie robiliśmy, a był burdel na kółkach. Wzięłam się za sprzątanie, jednak po połowie godziny zebrało mi się, ładnie mówiąc na rzyganie. Poleciałam do kibla, ledwo co zdążyłam. Po tym całym przytulaniu się z kiblem wróciłam do dalszego sprzątania. Godzinę później, była powtórka z rozrywki, ale na szczęście było już posprzątane. Była jakoś po 13. Zadzwonił telefon, pobiegłam do niego jak najszybciej aby nikogo nie zbudzić.
- Halo? - odebrałam.
- Hej Reb, tu James - przywitał się, na samą myśl o nim zrobiło mi się cieplej, a uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- Czeeeść - rzuciłam siadając na oknie.
- Masz może ochotę się ze mną spotkać? - głupio zapytał. Ja mam ochotę się spotkać tylko gorzej będzie z moim wnętrzem, bo nie wiadomo kiedy mogę pójść i zacząć rzygać.
- Mam, ale nie wiem czy nie moje wnętrzności puszczą - powiedziałam lekko przygnębionym głosem.
- To mogę przyjść do ciebie - zaproponował. A miałam mu to proponować.
- Świetny pomysł. Zgadnij kto u mnie jest?
- Nie wiem. Jakaś podpowiedź?
- Ktoś z kim byliśmy na Florydzie - podpowiedziałam.
- Marry, tak? Bo o niej wspominałaś... - zastanawiał się.
- Ona też jest - znowu szczerzę się do słuchawki. Weź, wyjdź kobieto z tym! - Ktoś jeszcze. Przypomnij sobie z kim najwięcej spędzałam czas, oprócz ciebie oczywiście.
- Duff? - zapytał po kilku minutach zastanawiania się.
- Tak, zgadłeś.
- A będę miał coś w nagrodę? - zapytał, zaśmiałam się.
- Zobaczymy, najpierw przyjdź do mnie. Duff na pewno się ucieszy jak cię zobaczy.
- Okej, idę się zbierać. Pa, kotek.
- Czeeść - rozmarzyłam się, odłożyłam słuchawkę. Czyli jesteśmy tak na serio.


Tyle ze mnie. Nie błagać o więcej, bo dopiero będę mogła dodać po 25, czy 26 kwietnia.

23 komentarze:

  1. Testy gimnazjalne, co? ;/ Cóż, powodzenia! Napisz wszystkie na 100%! :D
    Chciałam Cię jeszcze przeprosić, że nie skomentowałam ostatnich dwóch rozdziałów. Dopiero dziś właściwie ogarnęłam, że ich nie czytałam, ale już nadrobiłam.
    W KOŃCU WILL I JEFF! No już myślałam, że się ich nie doczekam <3 I Duff i Marry. A oni coś tego będą ku sobie czy coś? XD bo tak fajnie by było.
    I James przyjeżdża, ojeju, nie mogę się doczekać.
    Te Twoje testy to chyba będą najdłuższe dni w moim życiu. Co ja będę czytać, jak nie Twojego bloga?
    No ale jeszcze raz życzę powodzenia i daj znać jak Ci poszło ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję :D :P.
      Poczekasz, poczekasz. Nie martw się :). Dobrze będzie :).
      Oczywiście, że napiszę :D.

      Usuń
  2. Chciałam szybko nowy rozdział, to mam. TENT JUUU <3
    Soł słit, nieprawdaż?

    Ale dobra, wiesz, wchodzę sobie na twojego bloga, widzę te cudeńka, przy których to pisałaś i wybrałam Europe, ale zanim piosenka miała łaskę się włączyć, to musiałam wysłuchać jakiejś pojebanej reklamy Panoramy, czy chuj wie co to tam było, ale nie o tym teraz...

    BYŁO CHLAŃSKO, GOD DAMN IT! Nareszcie, chociaż nie opisałaś za dużo, jednak z drugiej strony... To chyba ja się czepiam, so whatever. Chodzi mi konkretnie o fakt, że gdy Marry dopadła Duffa z whisky, to w mojej głowie zahuczało coś, jak: ZABIERZCIE PROCENTY TYM WANDALOM, KURWA, ONI ZABIJĄ JACKA! Ale ... szczęście Twoje i moje w sumie też, że przetrwał. XD Dalej pamiętam tylko niektóre fragmenty, i to nie twoja wina, tylko mi pamięć szwankuje, ale mam tu na myśli to, jak opowiadali sobie suchary. Zazwyczaj to mnie nie bawi, ale są tu takie wyjątki, jak choćby ten, czym pocisnął Axl, czy tam Will, whatever. TAK, ZNOWU JEGO TEKST MNIE ROZWALIŁ, NO JA PIERDOLE ;___;
    A potem? A potem poszli spać, bla, bla, budzili się w dziwnych, jednak zabawnych okolicznościach i ... gitara. XD

    Ano, i wiesz? Dziwi mnie tu jedna rzecz, bo ... opisujesz który rok? Osiemdziesiąty-któryś tam? Bo jak tak, to szanowni Panowie William Bruce Bailey i Jeffrey Isbell byli już Axlem i Izzym - o ile się nie mylę - a ty nazywasz ich raz tak, raz tak, więc się nie zdziw, że troszku mnie to zbija z tropu(?). Fuck, nie wiem, czy to dobre słowo...
    Ale tak czy inaczej to oświeć mnie który jest rok i ... ten, James się wkurwi jak zobaczy tych niedojebów z Lafayette, mam rację? : >

    OdpowiedzUsuń
  3. Paralizator!!! xD Hueheuhueheu! Dawaj następny!!!!!!!!!!!!! Uhuhu nie umiem pisać komentarzy, ale może to dla tego, że jest 6.30 rano i nie myśleę. Myślenie jest złe! No nie ważne. Zapraszam do mnie na nowy

    OdpowiedzUsuń
  4. OJ TAM, ZAJEBIŚCIE NAM PÓJDĄ EGZAMINY, WIEM CO MÓWIĘ! \m/

    jeeeeeeeeeeeest, jednak między Jaymzem i Reb coś jest na serio. i była taka jakby.. milsza dla niego? ciekawe, jak James na wszystko zareaguje :3 i przede wszystkim jak oni zareagują na to, że prawdopodobnie są razem.

    kurwa, co za momenty! ten z Danielsem, a później z tymi sucharami. wiesz, ja się ogólnie nie śmieje z kawałów, które powinny być śmieszne, ale te suchary, które są takie głupie i dziecinne... czasami turlam się po podłodze, jak ktoś mi opowie :D to z truskawką albo paralizatorem, ja pierdolę, hahaha XD

    nie i nie wiem co mam Ci jeszcze napisać. czekam na nowy, o! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, że zajebiście. Ale moja kochana mama, która mnie irytuje kazała mi nie pisać rozdziałów i się uczyć.

      Usuń
  5. Wchodzi facet do windy, paczy – a tam schody. Nie wiem, co jest w tym zabawnego w sumie, ale zawsze z tego brechtam jak pojebana..xD
    No i co jeszcze… Ahh, ja to bym się nie martwiła o romans Duffa i whiskacza, tylko o romans Jeffa i pani Chlebak… Gorzej jak to pan Chlebak, to już w ogóle trzeba się bać! xD
    O kurwa, jak ja nie lubię tego rzygania… Cały czas jest niedobrze i w momencie, w którym przestaje ci to przeszkadzać i o tym zapominasz, to nagle rzygasz… Masakra jakaś.. ;__;
    Iiii.. Yyyy… O wiem! James i Reb…<3 Tylko pewnie się wkurwi, jak zastanie też towarzystwo z Lafayette, chociaż kto wie? No ale i tak zostaje przy tej wersji..:P
    Żadnych zastrzeżeń w sumie nie mam, kilka literówek może, a poza tym nic do czego można by się było przypierdolić..:3
    Czekam na kolejny i pozdrawiam..;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest głupie, ale genialne i śmieszne xD. No nie mogę :P
      Szczerze to nie wiem cz to pani czy pan, ale mniejsza. To tylko jednorazowa przygoda. Wiesz Izzy szykuję się do gwiazdowania :D

      Usuń
  6. hej, u mnie nowy :) http://all-roads-lead-to-hollywood.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. JAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAMEEEEEEEEEEEES *___________________*
    Kocham Cię za te rozdziały wiesz? :3
    http://xxangryxxagain.blogspot.com/2013/04/rozdzia-11.html Kirk żyje :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana przeze mnie do Versatile Blogger Award ; )

    OdpowiedzUsuń
  9. Trututututu Larsik z drutu.xd Czyli rozdział 12
    http://xxangryxxagain.blogspot.com/2013/04/rozdzia-12.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahahaha Larsik z drutu hahahahaha leje :D

      Usuń
  10. U mnie kolejny rozdział! Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam na rozdziału część 2 :D

    OdpowiedzUsuń
  12. o ja. no racja. muszę sobie w końcu pozapisywać kogo informuję a kogo nie, bo zawsze tak z pamięci i niektóre blogi mi umkną -,-

    jak tam egzamin? ;-*

    OdpowiedzUsuń